• Wpisów:22
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:01
  • Licznik odwiedzin:1 338 / 817 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nic mnie tak nie niszczy od środka jak udawanie że wszystko jest ok....maska którą zakładam codziennie rano aby funkcjonować,przeszkadza mi bo to nie ja....jestem wtedy sobą kiedy wieczorem już ją ściągnę ,wtedy nie muszę udawać jaka to niby jestem uśmiechnięta....czasami to tak wszystko boli że człowiek po prostu ma dość.....umiera wewnętrznie
 

 
ktoś kiedyś mnie zapytał czego się boję.....bardzo długo nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie aż w końcu znalazłam rozwiązanie ..boję się że będę zwykłym szarym człowiekiem.Tego że nie spotkam osoby,która uczyni moje życie wyjątkowym.Boje się tez tego że nie będę w stanie dawać radość osobom które kocham.Tak naprawdę boję się życia....
 

 
"czas"
a w lustrze ciegle moja twarz
już nie taka sama
brak na niej uśmiechu...
więcej łez..
jednak to nadal ja
tylko zmieniona przez czas..
 

 
Jeśli jesteś aniołem,pamiętaj,że ja czekam na ciebie.Zabierz mnie stąd...Gdy patrze przed siebie widzę przestrzeń , gdy za siebie pustkę...umieram na zewnątrz i od środka i nikt nie potrafi mi pomóc
ŁZA.
Jedna po drugiej spływają po moim policzku.
Nie chcę.
Nie mogę tak.
Muszę wytrzymać, udając , że wszystko w porządku.
MUSZĘ GRAĆ.
choć nie umiem...
MUSZĘ BYĆ.
choć nie chcę..
 

 
Nadzieja nie daje nam gotowych rozwiązań, ale w jakiś magiczny sposób uspokaja nas wewnętrznie i pozwala zaufać że za tym co się dzieje stoi coś dobrego.Nadzieja otwiera nam drzwi do lepszych myśli. Nadzieja powoduje, że uśmiechamy się od środka. Nadzieja w jakiś sposób podnosi nas z kolan i pcha do tego, że robimy kolejny krok....
  • awatar czarnjebna: @gość: każdy ma prawo kochać co chcę ...ale nadzieję nie można pokochać...
  • awatar Gość: Kocham nadzieję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
MILCZENIE..... Czasami nie warto mówić niektórych rzeczy...lepiej czasami milczeć.. Ktoś kiedyś powiedział "MILCZENIE JEST ZŁOTEM " To prawda... Czasami wyżalenie się albo napisanie co leży na sercu, co nas boli,czego się boimy... Sprawia że osoby na którym nam zależy po prostu się usuwają... Tak znikają po prostu...wtedy człowiek czuje pustkę.... Która ciężko będzie zastąpić...
  • awatar czarnjebna: @gość: chyba coś ci się pomyliło?
  • awatar Gość: Kocham Cię! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Duszę się w tym miejscu... Mam wrażenie że ktoś przysłania kartką całe moje życie. Tracę sens, uśmiech i resztki szczęścia, które pozostały gdzieś w moim rozdartym sercu. Tracę siebie, a przecież o to tak mocno walczyłam, by pozostać tym kim byłam.Aby nie poddać się presji....nie zwariować... Czuje że znikam...
  • awatar Gość: Nigdy Cie nie odrzuciłem Nigdy - a wręcz przeciwnie - wciaz wołam do siebie bliżej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu osiada cicho na dnie serca.....
 

 
Nikt nie zna prawdziwej mnie.Nikt nie wie ile razy płakałam gdy nikt nie patrzył.Ile razy cierpiałam i z jakich powodów. Nikt nie wie ile razy straciłam wiarę,ile razy mnie zawiedziono
Nikt nie zna tych myśli , które krążą mi w głowie, czasami się ich boję . Nikt nie wie co czuje, nikt nie wie co przeżyłam...nikt mnie nie zna....Czas wreszcie zniknąć.....
 

 
Wiem jak to jet kiedy chcesz umrzeć, lecz nie masz odwagi. Wiem jak boli uśmiech. Jak próbujesz się dopasować lecz nie możesz. Jak ranisz się zewnętrznie by zabić wewnętrzny ból. Dla niektórych ludzi umarłam tak po prostu.. Mnie nie ma i niech tak zostanie...
 

 
Życie płata jednak nam figla.... Człowiek myśli że powoli wszystko się ułoży, że będzie dobrze a tu...
Pstryczek od losu... Robi dobrą minę do złej gry... Czeka tak naprawdę na coś co nigdy nie nadejdzie bo nie zdąży... Bo ktoś nie ma czasu na to....niby masz wszystko co kochasz dom, dzieci a jednak los chciał inaczej.... Nie każdemu jest dane zobaczyć jak jego dzieci rosną, uśmiechają się, zakładają rodziny, jak po prostu żyją swoim życiem.. Przestroga dla tych wszystkich którzy mają rodziny a nie dbają o nie... Otwórzcie oczy póki nie jest za późno, póki macie czas bo tak naprawdę nigdy nikt nie wie ile go nam zostało
 

 
Nie chcę być sama. Nigdy nie chciałam być . Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo z kim mogłabym dzielić nadzieje i marzenia. Nienawidzę tego, że przestałam mieć nadzieje i marzenia. Nie znoszę, tego, że nie mam nikogo kto powiedziałby żebym się trzymała, że się odnajdę. Nienawidzę tego, że gdy krzyczę jak opętana, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę, że nie mam nikogo kto by usłyszał mój krzyk i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się przestać krzyczeć.Po co myśleć o Śmierci? Ona pamięta o wszystkich. Należy żyć tak, by na końcu drogi, kiedy już się spotkamy z Nią , to powie : Nie cierpię tej roboty, gdy przychodzi mi zabierać ludzi takich jak ty.
  • awatar Gość: No przeciez masz :) zawsze mozesz napisac, zadzwonić, spotkać się :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Życie w nieustającym cierpieniu, ból straty, ból odrzucenia, ból za bólem, aż moja głowa mi pęka od tych wszystkich krzyków... Mam swój świat. Zamykam w sobie ból chce go udusić, a potem wyplakac. Cały czas z nim walczę. Nie umiem się zwierzac, bo bardzo to boli. Wszyscy mają mnie za zakręcona dziewczynę, która cały czas się śmieje. Ale ja się śmieje żeby nie płakać... Widocznie czas na to co odwlekalam od jakiegoś czasu.. Czas wreszcie zmienić to co i tak przyjdzie
 

 
Życie to nieustająca walka... Walka o wszystko i wszystkich.. Walka o każdy codzienny oddech.. Walka o jakikolwiek gest.. Walka o jakiekolwiek spojrzenie.. Walka o miłość, uczucia... Walka o ludzi... Czasami mamy dość tej walki i po prostu się poddajemy bo tak jest nam łatwiej, prościej... Czasami człowiek się zamknie w sobie i kończy się wszystko.. Po prostu człowiek znika i go nie ma.
 

 
Jestem jedną z tych, która przywiązuje się do każdego miłego słowa. Zależy mi na innych o wiele bardziej, niż ja kiedykolwiek znaczyłam coś dla nich. Robię sobie nadzieję, a potem płaczę. Staram się tylko, żeby nikt nie zauważył tego, że jestem smutna. Często się śmieje, bo kocham to.Taka już jestem. Cholernie wrażliwa i wesoła.... Najgorsza jest samotność w tłumie. Człowiek może kiwać głową, uśmiechać się, normalnie rozmawiać z innymi, ale udawanie sprawia, że jego dusza coraz bardziej oddala się od ludzi.
 

 
Czasami dopada mnie zmęczenie... Brak siły.. Pustka.. Która narasta z dnia na dzień... Czuje jak by ktoś powoli wymazywał mnie gumką.. Powoli kawałki mnie znikają.. Zapadają się pod ziemię... Wtedy wystarczy zamknąć oczy i odlecieć tam gdzie kiedyś wszyscy się spotkamy,niezależnie od sytuacji. Wtedy już nie będzie cierpienia, bólu męczarnie będzie tylko cicha pustka.
 

 
dziś stwierdziłam że szczęście nie każdemu jest pisane ,czasami myślę że jakby ktoś spojrzał moimi oczami na świat.Chciałby je zamknąć od razu.Gdyby widział to co ja , tą pustkę ,nicość,te cierpienie,ten ból.Nieraz przyłapuje się na tym,że nie zawsze,ale czasami,jeśli akurat się śmieje to tylko dlatego aby nie zapłakać.To wszystko kiedyś wybuchnie ..te kiedyś jest bliżej niż myślałam..
 

 
Ci którzy mnie znają widzą tylko fajną uśmiechniętą dziewczynę.Ale za tym uśmiechem kryje się inna osoba.Która tak naprawdę wtedy jest sobą kiedy inni na nią nie patrzą.Kiedy nie musi się uśmiechać i pokazywać że wszystko jest ok.Kiedy tak naprawdę nie jest.To tak jak bym zakładała maskę wychodząc do ludzi ,znajomych czy rodziny.Wszystkim się to podoba a w środku u mnie wszystko aż krzyczy i woła o pomoc...lecz nikt tego nie widzi
 

 
Już nie umiem kochać ...nie jestem wstanie pokochać nikogo.Obawa przed następnym katem jest przerażająca.Nawet moja rodzina nie wie co siedzi we mnie .Nikt tego nie wie.Jestem ale jednoczenie jak by mnie nie było.Staram się ale druga ja stara mnie powstrzymać,odsunąć od szczęścia,rodziny.
 

 
Przez parę ładnych lat moje życie było męczarnią,wieczne znęcanie się fizyczne i psychiczne.Wieczny ból.rany na ciele i sercu.Mimo że moje ciało było obolałe od bicia,kopania,popychania.Bardziej bolało serce,które zostało oszukane,omotane przez inną osobę .Myślałam że bliska mi osoba nie zrobi mi krzywdy,że nigdy nie podniesie na mnie ręki.Nigdy nie spowoduje bólu jaki mi zadał.Pomyliłam się .Staram się zapomnieć lecz jest ciężko...powoli opadam na dno
 

 
Każdego dnia czuje się samotna ,samotność mnie dobija.Nawał myśli biegających po mojej głowie.Ból ,rozterki,frustracje. Samotność jest najgorsza,milczenie ,cisza...zero ,nic..pustka.Czasami łapie się na tym że sama do siebie mówię głośno..lecz w myślach chyba bardziej..za dużo cierpienia...
 

 
Czuję że znikam ,czuję że opadam z sił,nie mogę się pozbierać.Nikt mnie nie zna.Nikt nie wie jaka jestem.Wiele razy traciłam nadzieję.Nikt nie wie jakie myśli przechodzą przez moją głowę,czasami się ich boję, kiedy jestem smutna ,jak bardzo przerażające one są.Nikt nie wie ile bólu mam w sobie , ile cierpienia.Powoli znikam ...czuje że mnie nie ma powoli...